niedziela, 26 czerwca 2016

Instagram story #5

Kolejne cotygodniowe podsumowanie tego, co działo się na moim koncie na Instagramie - czas start! 

INSTAGRAM: NEONOWA_STRZALA 


Lato zawitało na dobre, a wraz z nim upały. Nie zapominajcie zatem o odpowiednim nawadnianiu organizmu. Osobiście, gdy siedzę w domu, preferuję wodę z dodatkami w postaci owców i mięty. Super orzeźwiający smak. Zdecydowanie polecam! :) 
W zeszłym tygodniu moi rodzice wrócili z Grecji i wiedzą doskonale, jakie suweniry mi przywozić z podróży. Czasopisma modowe z różnych krajów kolekcjonuję już od jakiegoś czasu i przyznam szczerze, że są to naprawdę dobre źródła inspiracji. Co mi się spodobało w greckim wydaniu Elle, to to, że naprawdę widać tam grecki styl. Proponowane stylizacje, listy zakupowe, czy sesje zdjęciowe, przepełnione są kolorami i wzorami, i to zapunktowało w moim odbiorze tej gazety. Choć Elle, czy Bazaar to gazeta globalna, czuć w tych wydaniach lokalny klimat, grecki klimat. Super!
W tym tygodniu przyszła również do mnie paczka od Pauliny Schaedel z eco torbami vegan oraz beach. Doskonale, bo na dniach wybieram się na Open'era i będę miała gdzie wsadzić wszelkie swoje klamoty idąc na plażę ;) 


Na Instagramie informuję Was również o opublikowanych sesjach/stylizacjach i nie mogłabym wspomnieć o powyższej. Jest to jedna z moich ulubionych stylizacji, spośród ostatnio opublikowanych, a w dodatku bardzo bardzo mi się klimat zdjęć. Całą sesję, możecie zobaczyć TUTAJ.

Półki zapełnione albumami związanymi z tematyką modową to moje małe marzenie. Szkoda, że te albumy są czasem tak drogie. Jednakże, powolutku, małymi kroczkami, myślę, że jakoś uda mi się to marzenie spełnić. Jednen album, ze zdjęciami Diora, już posiadam. Dostała od chłopaka na urodziny i byłam świecie przekonana, że już go nie dostanę. Zaskoczenie, gdy rozdarłam papier było ogromne. Zatem, jeśli znacie kogoś przekręconego na punkcie mody, czy fotografii modowej, taki album to świetny prezent! 


Na blogu w tym tygodniu zrobiło się również kwieciście i co się okazało, ta stylizacja podbiła nie tylko moje serce, ale i Wasze. O spodenkach pisałam już przy okazji jednego z pierwszych wpisów z serii Instagram story. Dodatkowo na zdjęciu goździki w moim ulubionym kolorze (jeśli chodzi o te kwiaty). Choć nie ma co ukrywać, ten piękny odcień różu zawrócił mi głowie :) 

A na koniec kilka urywek z życia codziennego. Jak pewnie już wiecie, ruszyły wyprzedaże w Zarze oraz innych sklepach Inditex, a ja, jak to się śmie, zbankrutowałam. Oczywiście, to stwierdzenie dość na wyrost, bo nie straciłam całkowicie głowy podczas zakupów, ale z pewnością pojawiło się mojej garderobie nieco nowości, między innymi płaszcz i sukienka z powyższego zdjęcia. 
Jeśli jesteście z Białegostoku lub zamierzacie odwiedzić moje miasto, a w dodatku lubicie burgery, polecam zajść do Elvisa. Znajduje się wśród knajp na Rynku Kościuszki, w przejściu na ulicę Białówny. Przyjemne, klimatyczne wnętrze jak na taki mały lokal, w dodatku lokal, który jednak bardziej kojarzy się z opcją na wynos. Burgery również na plus, zatem powtórzę się - polecam! :D 
I na koniec zdjęcie, którym rozpoczęłam ten tydzień i można śmiało nadać tytuł temu zdjęciu szczera radość biegaczki. Jest to selfie uchwycone tuż po biegu. Zerwałam się z łóżka po 22 i poszłam biegać. Pokonałam swoje chwilowe lenistwo, wskoczyłam w strój do biegania i ruszyłam na podbój świeżki rowerowej. Ci, który obserwują mnie na Snapie (neonowastrzala), wiedzą doskonale, że regularnie biegam od miesiąca wraz z Niką, która wchodzi w skład #neonowateam. Półmaraton, który odbył się w maju w moim mieście, dał mi kopa i od tamtej pory biegam 3x w tygodniu. Biegamy rekreacyjnie, na poprawę kondycji, na poprawę sylwetki. Z mojej strony jest to również wsparcie, które oferuję Nice, która przygotowuje się do wesela. Te bieganie daje nam siłę oraz wzmocniło naszą znajomość, zatem widzę same plusy! No i kończąc już to podsumowanie powiem tylko tyle, mam nadzieję, że dziś wieczorem nie lunie deszcz, bo na każde bieganie czekam niczym dziecko na prezent. Fajnie. Cieszę się, że jest coś, w co się wkręciłam i jeszcze nie dość, że daje mi to radość, to wychodzi dodatkowo na zdrowie :)

piątek, 24 czerwca 2016

Nie mam się w co ubrać.

 bluzka Stradivarius | spodenki Bershka | torebka Zara | klapki, okulary H&M | zegarek Cluse (Time&More) | bransoletki Pandora 

Jak często zdarza się Wam powiedzieć: Nie mam się w co ubrać. zrezygnowanym tonem (i to jest najłagodniejsza wersja jaką zakładam, bo ile razy zdarza się krzykiem? :D)? Osobiście, ten problem uderza mnie rzadko. Tak powinno być w przypadku: a) modowej blogery, która chwali się tutaj swoimi stylówkami; b) osoby, która ma przepełnioną szafę (Mama: Ależ Ty masz tych ubrań, cała szafa przepełniona, nie dziwie się, że Ci się nie chce rozkładać ubrań po praniu.). Ale, przecież nieraz pełna szafa okazuje się właśnie otchłanią, która pochłania wszystkie ubrania i nagle okazuje się, że nie mam nic do ubrania. Że nagle wszystkie te fajne rzeczy, które się kupuje, znikają. Stają się niewidoczne, choć wciąż wiszą na tych wieszakach, bądź leżą poskładane na półkach. Ale nagle nic nie pasuje. DOSŁOWNIE NIC. Miałam iść z M. na pizze. Miałam już w głowie stylówkę, którą chciałam nałożyć, bo mieliśmy przy okazji skoczyć na zdjęcia. I wierzcie mi - ta powyższa propozycja nie jest zestawem, który miałam w głowie. Mało tego, bardzo daleko odbiega od stylizacji, którą chciałam nałożyć. No gdybyśmy mieli iść na samą pizzę to pewnie bym chwyciła jakiś sprawdzony zestaw, no ale uparłam się na te zdjęcia, zatem trzeba było coś wymyślić, a co za tym idzie, zmarnować sporo czasu przed szafą. Była krzywa mina, było tupanie, było kręcenie się w koło, było wieszanie się na półkach, było nurkowanie w głębię mojej szafy i było później sporo syfu po tym całym szukaniu, ale padły te słowa: Idziemy i każdy, bo w pokoju powił się nawet mój brat, był w szoku. Ale wiecie co, było warto, bo mi się bardzo podoba ten zestaw :D 
Dajcie znać, czy Wam również przypadł do gustu i jak jest z Wami? Zawsze wiecie, w co się ubrać, czy też dotyka Was ta kobieca przypadłość, raz na jakiś czas, że kompletnie nie macie pomysłu? I co wtedy robicie? :)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

EDYTORIAL: summer in the city

 ZESTAWY 1:

Ola (Neonowa Strzała): bluzka Femi Pleasure | spodnie Femi Pleasure | buty Nike 

Ola (InFlow): sukienka Femi Pleasure | buty Adidas | plecak Herschel

ZESTAW 2: 
Ola (Neonowa Strzała): bluza Femi Pleasure | spodenki Femi Pleasure | buty Asics | plecak Herschel  
Ola (InFlow): bluza Femi Pleasure | spodenki Femi Pleasure | buty Nike | plecak Herschel  

Kolejny edytorial za nami, w którym, trzeci już raz, wzięła udział moja imienniczka Ola. Sesja odbyła się nad miejskim zalewem w Białymstoku, dokładniej - na Dojlidach. Ubrania do sesji uzyskałyśmy dzięki współpracy z białostockim sklepem White Store

Przyznam Wam szczerze, że zabawa przy tej sesji była naprawdę świetna (co możecie zobaczyć na filmie z backstage'u sesji, który zamieściłam poniżej), a czas upłynął nam strasznie szybko. Ciężko się dziwić, gdy wychodzi się na sesję z takim team'em. Skład #neonowateam niezmienny, ale za każdym razem należą się dziewczynom oklaski: 
Poli - Matka Pollka - za foteczki. Ma wyczucie! A dodatkowo czyta mi w myślach! 
Kasi - Katarzyna Kajevska Make - up Artist - za genialne makijaże. Przyznam Wam szczerze, że Kasia w kwestii makijażu jest niezastąpiona i nigdy nie czułam się źle w tym, co zmalowała mi na twarzy. Genialne wyczucie, ale to chyba mają w genach :D 
Oli - In Flow - za to, że podjęła się wyzwania i kolejny raz chciała zostać modelką. No przyznajcie, idzie jej świetnie, prawda? :) 
I Nice - Scal widoczne, która biega dookoła nas z aparatem i poza uwiecznianiem chwil w postaci zdjęć, kręci również filmy. 

I skoro jesteśmy już przy temacie filmów, poniżej załączam wideo przedstawiające kulisy sesji. Te nagranie powstało dzięki Kasi, która biegała za nami i nagrywała, jak to wszystko wygląda od kuchni. Na dniach natomiast pojawi się kolejny film, skupiający się już jedynie na kolekcji, którą prezentujemy, dzięki nagraniom Niki :) Zapraszamy do oglądania! 

niedziela, 19 czerwca 2016

Instagram story #4


Kolejne podsumowanie Instagram story czas zacząć! 
A osoby, które mnie jeszcze nie obserwują, mają szanse zrobić to tutaj >>> NEONOWA_STRZALA


Na moim koncie na Instagramie z pewnością nie może zabraknąć inspiracji związanych z architekturą - zarówno jeśli chodzi o kubaturę, jak i wnętrza. Osoby śledzące mnie na Facebook'u z pewnością zanotowały, że jestem studentką architektury i choć czasem przeklinam te studia najbardziej jak się tylko da, jakbym miała wybierać na nowo kierunek, wybrałabym... architekturę :D Czy widzę siebie w tym zawodzie? Proszę Państwa odpowiedź na te pytanie zależna jest od mojego humoru i nastawienia do ogromu pracy. Raz mówię, że na 100% nie będę z nim związana. Tutaj, aby stać się architektem, który może projektować kubaturę należy przejść 2 lata praktyk (rok w biurze projektowym oraz rok na budowie), a także zdać egzamin państwowy. Bez spełnienia tych warunków nie będę mogła podpisać się pod własnymi projektami budynków, za to w przypadku wnętrz te uprawnienia nie są wymagane. I tu właśnie jestem w kropce. Bo mam tak dość siedzenia nad tymi projektami przez studiach, że nie widzi mi się jeszcze dwuletnia praktyka. Za każdym razem, gdy siadam do AutoCada niemalże mną telepie i dziwie się, że jeszcze żadna myszka nie ucierpiała. Z drugiej strony, patrzę sobie na taki dom jak powyżej i myślę fajnie byłoby takie projektować i oczywiście chciałoby się w takim mieszkać :D Dylemat jest spory, zobaczymy jak to się wszystko zakończy w nadchodzących tygodniach. W końcu poszłam na te studia, by móc zaprojektować swój własny dom. Z drugiej strony, nic nie stoi na przeszkodzie, by przelać swoją wizję na papier i dogadać z architektem, aby tak to ostatecznie wyglądało, jak proponuję. I tu może okazać się, że tym architektem będzie Pola :D 
 Jeśli chodzi o wydarzenia z tygodnia - na początku świętowałam kolejną rocznicę związku z chłopakiem. Muszę przyznać, że nie ma chłopak problemów z zakupem mi prezentów. Z każdej nowej zawieszki z Pandory cieszę się jak szalona, zatem w 100% może być pewien, że trafi z prezentem. Do tego odwiedziła mnie Pola, zatem na stół wjechała kawa z lodami - Kawiarnia u Szymańskiej serwuje tylko tuczące kawy, w końcu koleżanki nie wpadają na kawę codziennie :D Przeceny zachęciły do zawitania w H&M i przyznaję się bez bicia, dokonałam kolejnego zakupu pod wpływem chwili. Poszłam po co innego, wyszłam z dwoma dodatkowymi rzeczami (dokładnie z tymi ze zdjęcia). I coś czuję, że będzie to moja stylóweczka na Open'era (i tak, kupiłam dzwony!). Aby nie było, że cały tydzień tylko się obijałam, to melduję, że każdego dnia, szczególnie wieczorami, po kilka godzin siedziałam nad moim projektem hotelu (tematem mojej pracy magisterskiej jest Sky Hotel, czyli hotel położony w górach - z miłości do gór). Przeniosłam się z laptopem na dół do kuchni, aby mieć krótszą drogę do lodówki. Z jednej strony, zawsze miałam dłuższą przerwę, gdy musiałam zwlec się z góry (czasem się jeszcze dodatkowo niebezpiecznie wydłużała), z drugiej strony, szybka szama nad klawiaturą i ciśnięcie dalej z projektem jest rozwiązaniem, na którym mi aktualnie szczególnie zależy. A w dodatku lepiej mi się pracowało na dole - zmiana otoczenia czasem jest wskazana :)


Jako kawoholiczka zgadzam się w 100% z tymi słowami. Wiem, że kawa nie jest zbyt zdrowa i lepiej ją odstawić niż pić 2-3 dziennie, ale piję ją dla smaku, przyjemności i co tu dużo mówić, nie potrafię jej odstawić. Zdaje się, że to się nazywa uzależnienie i jak to w przypadku uzależnień bywa - jest przyjemne. 


Na moim koncie na Instagramie pojawiło się też kilka zdjęć z ostatnich sesji. Nie zawsze publikuję zdjęcia z bloga, ale gdy jakieś szczególnie lubię, z pewnością znajduje się w galerii. W końcu zależy mi na tym, aby inspirować ludzi swoim stylem, a zdaje się, że Instagram jest do tego dobrym miejscem. 

Zestaw z kimonem > KLIK 
Sesja w samochodzie (Pola dała czadu!) > KLIK 
Zestaw ze złotą sukienką > KLIK

A na koniec piękne ujęcie nieba nad Nowym Jorkiem zrobione przez jednego z moich ulubionych blogerów modowych Adama Gallagher'a. Takie widoki, to ja uwielbiam! 

Do zobaczenia, za tydzień :)

piątek, 17 czerwca 2016

miejski piknik

 koszulka, spodnie, okulary, pierścionek H&M | buty, bransoletka Mango | torebka Paulina Schaedel | zegarek Daniel Wellington  

Przy okazji niejednego wpisu wspominałam Wam, że khaki należy do palety moich ulubionych kolorów i do tego zajmuje przodujące miejsce. Jest to kolor, który z chęcią noszę cały rok i tu zdecydowanie punktuje. Uwielbiam zakładać zestawy bazujące jedynie na nim (zresztą, ogólnie jestem miłośniczką total look'ów), dlatego w powyższej propozycji czuje się doskonale. Śmieję się, że to taka piknikowa propozycja. Świetna na wyjście do miasta ze znajomymi i spędzenie czasu w parku, kawiarni czy ogródku jakiejś restauracji. Wygodna i miejska, ale zarówno stylowa i nie pozbawiona efektu glamour. Te określenia powtarzam jak mantrę, zdaje się, że przy okazji każdej mojej stylizacji. To moje jedynie potwierdzać, że jestem pewna mojego stylu i wiem, co go określa, a myślę, że to jest akurat bardzo ważne. Ważne jest odnaleźć swój styl, swoją drogę ubierania się, w której będziemy czuli się świetnie. Znacznie nam to ułatwi codzienne wybory, a także zakupy nowych ubrań, a stwierdzenie "nie mam się w co ubrać" pojawiać się będzie jedynie w przypadku naprawdę złych dni :D Oczywiście, warto eksperymentować, nawet znając te nasze zasady ubierania się. Ale, ja swoje zasady znam i wierzcie mi, pole do eksperymentowania jest obszerne, dlatego nie ma co się obawiać, że zaraz każdy eksperyment nie będzie w naszym stylu. A czasem, może to właśnie któryś z eksperymentów pozwoli nam ten styl odnaleźć. I tego Wam życzę! Eksperymentowania i świadomości, co charakteryzuje Wasz codzienny sposób ubierania :)

środa, 15 czerwca 2016

stylizacja na randkę

 sukienka Shein | klapki, okulary H&M | torebka Paulina Schaedel | zegarek Daniel Wellington | biżuteria Pandora, Mollie

Zdradzę Wam sekret - byłam w tej stylizacji na randce. Zdaje się, że rzadko kiedy publikuję tutaj stylizacje, w których wybieram się na jakieś ważniejsze wyjście. Większość publikowanych to moje codzienne propozycje. Ale, czy ta stylizacja tak naprawdę znacznie różni od tych codziennych? Okej, sukienka jest złota, mieniąca się, zatem to może nieco charakteryzować zestaw na jakąś okazję. Ale, przepraszam bardzo, ja nie mam problemów z wyjściem do miasta w cekinowej spódnicy w połączeniu z trampkami, czy klapkami i to idąc na tosty, zatem czym niby ma różnić się ten zestaw? Gdzie dobrałam do niej klapki (a może większość z Was widziałaby w tym zestawie sandałki, czy szpilki) i w sumie poszłam tak na burgera! :D I tak sobie myślę, że ja chyba mam skłonność chodzenia na jakąś szamę w bardziej strojnych rzeczach. W końcu jak się ubrudzić sosem to w ładnych ubraniach, takie umazanie się w stylu glamour (oczywiście tego umazania tym razem nie było). I teraz tak zastanawiam się, czy ja naprawdę potrafię odstroić się na rankę, czy to jedynie kwestia wmówienia sobie kilku kwestii? :D Oczywiście, nie jest to taka codzienna stylizacja, ale czuję, że nie miałabym oporu wyjść podobnie ubranej na kawę z koleżanką, drinka, czy, hm - pozostaje kino. Może jednak jest to nieco okazyjny zestaw. Bo, choć nie czułabym się głupio idąc tak ubrana do galerii na zakupy, czy chociażby Biedronki, to jednak na takie wyjścia wybrałabym coś bardziej codziennego. Zatem niech będzie - jest to stylizacja na randkę i nawet będąc w klapach, czułam, że się odstroiłam. Miłe uczucie, przyznaję :)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

spokój duszy

sukienka Shein | kimono New Look | trampki Converse 

zdjęcia: Paulina Kajewska (Matka Pollka

Nie wiem, czy kojarzycie takie sklepy z ubraniami jak Free People, czy Spell Designs, ale to właśnie zdjęcia prezentowane przez nich przyczyniły się do powstania tej sesji. Nie, to nie wyglądało tak, że weszłam na ich strony, obejrzałam foty, a później powiedziałam do Poli jedziemy zrobić dokładnie takie same. Skądże. Przeglądam ich zdjęcia regularnie i zawsze mnie zachwycały. Zawsze zbierałam szczękę z ziemi i zawsze myślałam, że fajnie byłoby, abym sama miała zdjęcia w podobnym stylu. Zwyczajnie, do kolekcji, aby cieszyć oko, a inspiracje w głowie siedziały od dawna. W trakcie zdjęć powiedziałam do Poli no, to mają być jak z internetów, idealne na Tumblr'a i jak z Tumblr'a :D I chyba wyszło, bo wspólnymi siłami (tradycyjnie osobiście zajęłam się obróbką) wyszły fotografie, o których można powiedzieć, że marzyłam. Fotografie, na których widać wolność ducha, spokój duszy i radość. Mam nadzieję, że Wam się ta sesja spodoba, bo jest ona jedną z moich ulubionych :)